środa, 23 grudnia 2015

Prolog

- Na zawszę będziemy przyjaciółmi - złożyłam obietnicę rudawemu 17 - letniemu chłopakowi. Trudno mi się pożegnać z Marco, znamy się od małego zawsze się wspieraliśmy, chcieliśmy bić osoby, które powiedziały na kogoś z nas złe słowo, a przede wszystkim nie zniszczyliśmy tej przyjaźni miłością.
- Będę tęsknił - wydusił przez łzy. Ostatni raz mocno się w niego wtuliłam. Sama się popłakałam bez niego moje życie nie będzie takie samo. Nic nie będzie takie jak wcześniej. Ta myśl bolała najbardziej. W Anglii nie znajde takiego szalonego wiewióra, przy którym mogę być sobą.
- Ja też, uwierz ja też - Woody smyrał mnie po plecach, dobrze wiedział jak mnie to uspokaja.
- Chodż Tołdii ostatni raz pojedziemy na gapę - wstaliśmy z ławki i ruszyliśmy w stronę przystanku autobusowego.


~Kilka lat później~


Przez pierwszy rok ja razem z Marco dotrzymywaliśmy danej sobie obietnicy. Lecz później coś się popsuło. Ja znalazłam chłopaka, a Reus dziewczyne i nasze kontakty zmalały, mimo to jakiś kontakt jeszcze mieliśmy. Koniec końcu przestał odpisywać na listy, emaile, smsy... jakby zapadł się pod ziemie.
Teraz mam narzeczonego, który mocno mnie kocha, ale ja jestem mimo to nieszczęsliwa, ponieważ nie ma mojego przyjaciela przy mnie. Chociaż nie mamy ze sobą długi czas kontaktu dalej uważam, że "Woody" jest najważniejszą osobą w moim życiu dlatego, że on je zmienił. Pokazał jak cieszyć się małymi rzeczami, zawsze się o mnie troszczył i był. To było ważne. Był tak po prostu. Potrzebowałam jego obecności w moim życiu nawet teraz. Nie mam się komu wyżalić, bo nikomu oprócz niego nie ufam.
Razem z Tim'em wracamy do Dortmundu. Chcemy tutaj założyć rodzinę. W Anglii zakończyłam studia. Mam zawód, więc mogę się spełniać zawodowo. Jestem fizjoterapeutką. Rodzice mojego chłopaka załatwili mi prace w Borussii. Wiem, że w tym klubie gra Reus. To nie będzie dla mnie łatwe. Dlaczego tam? Dlaczego? Nie będę mogła normalnie pracować, funkcjonować, żyć i oddychać przez cały dzień pracy, przy obecności rudego.
- Ja nie dam rady - mieszałam łyżką w płatkach. Tim złapał mnie za rękę, uniósł brodę po czym złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
- Dasz skarbie wierzę w Ciebie wiesz o tym dobrze - wypowiedział zakładając kosmyk moich włosów za ucho.

-------------------------------
Zostawiam was z tym :) w sobotę standardowo rozdziały :) !! JESTEŚ TO KOMENTUJ, OPCJA KOMENTOWANIA WŁĄCZONA DLA ANONIMKÓW !!
Do zobaczenia :)

5 komentarzy:

  1. Wiedziałam że ten blog będzie strzałem w dziesiątkę i...nie zawiodłam się kochana :3
    Prolog jest cudny *.*
    Widać że Tołdi (haha nie mogę :v) i Marco są dla siebie ważni,szkoda że ich kontakt się urwał...mam nadzieje że jednak postarają się to naprawić <3
    Tim wydaje się na pierwszy rzut oka spoko gościem,jednak coś mi podpowiada że jeszcze namiesza :)
    Z niecierpliwością czekam na następny <3
    Całuję:*****

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały pomysł na opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej! :D Jak tylko zauważyłam, że zapraszasz mnie na coś nowego, postanowiłam tutaj zajrzeć! :D
    Prolog? Treściwy i ciekawy! ^^
    Dlaczego piłkarz przestał odzywać się do głównej bohaterki? Czy znalazł sobie inną przyjaciółkę? A może znalazł sobie miłość? A może to jakaś intryga?
    Ciekawe jak będzie wyglądało jej nowe życie w Dortmundzie. :)
    Czekam na jedynkę! ;)
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaprosiłaś więc jestem!
    Zapowiada się cudnie!
    Nie mogę się doczekać, aż się spotkają!
    Informuj!
    Pozdrawiam MArysiaa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uła podoba mi się bardzo fabuła. Zostaję

    OdpowiedzUsuń