sobota, 16 stycznia 2016

Zawieszam do 1 lutego

Kochani niestety muszę to zrobić. Przed końcem semestru mam dużo nauki, ponieważ muszę oceny poprawić. Pierwszego lutego wrócę będę mieć dwa tygodnie ferii, więc spokojnie nadrobię zaległości. :)
Do zobaczenia :)

wtorek, 5 stycznia 2016

I

~Tina

Wygodnie przewracałam się na lewy bok chciałam wtulić się w swojego narzeczonego, lecz go nie było obok mnie. Na szafeczce nocnej znalazłam karteczkę 
Kochanie musiałem jechać do biura taty, pomóc mu.
Widzimy się wieczorem. Powodzenia pierwszego dnia. Kocham cię ♥
Tim.

- Super - pomyślałam. 
Wstałam z łóżka i skierowałam się do łazienki w celu wzięcia relaksującego prysznicu. Podczas tej czynności zastanawiałam się jak minie mi ten dzień. Liczyłam na to, że nie spotkam Marco. Znam go wiem jak by się zaczęło "Dlaczego przestałaś utrzymywać ze mną kontakt". A to nie było tak, ja ostatnia do niego napisałam i to on mi nie odpisał. Tak to było. 
Znowu poleciały mi łzy. Bardzo boli mnie temat Reusa, jakby ktoś wbijał mi nóż w serce, wyciągał i znowu wbijał. 
Szybko się ubrałam i zeszłam do kuchni. Była cała w płatkach róż. Dzień wcześniej mój narzeczony przygotował romantyczną kolację. Miałam ochotę mu powiedzieć o czymś. Nie potrafię już go okłamywać. Ale nie wiem jak się za to zabrać, aby go nie zranić. 
Jadłam śniadanie. Muszę przyznać, że jestem wrakiem człowieka. Nie radzę Sobie kompletnie z niczym. Tylko bym siedziała i płakała. 
Ranię osobę, która mnie kocha. 
Zegarek wybił godzinę 10:00. To był czas w końcu szykować się do pracy. 
Stałam w garderobie i zastanawiała się co na siebie włożyć. Ubrana i pomalowana wyszłam do pracy.


~Tim~

Siedziałem w biurze i zastanawiałem się nad sensem życia. Aktualnie nie miałem klienta, więc mogłem Sobie na spokojnie posiedzieć sam. 
Od pewnego czasu martwi mnie zachowanie Tiny. Nie jest już taka jak wcześniej, bardzo się w Sobie zamknęła. Wiem jak martwi ją spotkanie z Marco Reusem. Rozumiem ją, był jej przyjacielem i że tęskni. Zaczynam wątpić w jej miłość do mnie. Nie powinienem ja wiem to, ale ja inaczej już nie potrafię, staram się jakoś do niej dotrzeć bez skutku. 


~Tina~

Twardym krokiem szłam w stronę stadionu. Na parkingu było dużo samochodów, więc większość osób powinna być. 
Ochroniarz zaprowadził mnie do prezesa Reinharda Rauballa. Lekko zapukałam, usłyszałam za drzwiami "proszę" otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
- Dzień Dobry jestem Tina Wagner...
- Tak tak wiem, proszę niech pani usiądzie - wskazał palcem krzesło
Siedzieliśmy chwilę w milczeniu. Oddychałam bardzo głęboko. Pan prezes zaśmiał się i kontynuował. 
- Wszystko omówiliśmy niedawno przez telefon. Umowę proszę podpisać i idziemy oglądać stadion i chwilę posiedzieć na treningu - przysunął do mnie umowę razem z długopisem. Chwilkę się zawahałam po czym chwyciłam w dłoń długopis i złożyłam na dwóch kartkach podpisy. Jedną dano mi, a drugą zatrzymano. 
Chodziliśmy po stadionie, pan prezes opowiadał mi o historii klubu, aktualnym składzie i o sztabie.
- Teraz zapraszam panią na trening - o nie nie nie nie.... przeraziłam się. 
Ręcę zaczęły mi się trząść. 
Staliśmy już na murawię. On tam jest, tutaj jest, tam gdzie ja. Trace kontrolę nad własnymi łzami. Nie mogę płakać, nie mogę. Obiecałam Sobię to. 
Woody przestał utrzymywać ze mną kontakt. Dlaczego to ja mam cierpieć, skoro on o mnie zapomniał i nie próbował odnowić kontaktu ? Czemu w końcu nie mogę zacząć normalnie żyć, bez wspomnień? 
Chwilę się zamyśliłam, wszyscy stali obok nas. Czułam na Sobie spojrzenie rudego. Podniosłam wzrok teraz nasze spojrzenia się krzyżowały. 
- Chłopaki chciałbym wam przedstawić waszą nową panią fizioterapętkę panią Tinę Wagner - zacząłą pan Reinhard Rauball. 
- Dzień dobry nazywam się Tina Wagner, jak już wiecie będę wasza nową fizioterapeutką. Chiałabym, aby nasze kontakty były pozytywne. Bez kłótni to nikomu do szczęścia nie potrzebne. Miłego treningu - powiedziałam i usiedliśmy oboje na ławcę rezerwowych.


~Marco~

Ja... ja nie mogę uwierzyć, że ją widzę. Jeszcze będziemy razem pracować. To chyba najwspanialszy dzień w moim życiu. Ale chwila... to ona przestała mi odpisywać. A obiecywała, że zawsze będziemy przyjaciółmi. Nie dotrzymała obietnicy. Mimo, iż jestem mężczyną i mi nie wypada temat Tiny zawsze wzbudza we mnie łzy i rozpacz. Potrzebowałem jej każdego cholernego dnia. Bez niej upadłem. Jestem chamem dla kobiet. Traktuje je jak zabawki. Znudzi mi się rzucam w kąt i biorę nową. Wiem, ze gdyby była obok dałaby mi w "łeb" i ogarneła. 
- Tina zaczekaj - krzyknąłem do niej. 
- Ma... Marco - wydusiła.
- Dlaczego...
- Zapytasz czemu przestałam utrzymywać z Tobą kontakt to już Ci odpowiadam. To ty mi nie odpisałeś, nie odbierałeś telefonów. Jakbyś zapadł się pod ziemię. Nie obwiniaj mnie, bo to twoja wina - powiedziała, a po jej policzkach spłyneły łzy. 
- To nie prawda. Odpisałem Ci, a jeśli chodzi o odbieranie telefonu to juz Ci tłumaczę. Ten co miałem wtedy mi się popsuł i rodzice kupili mi nowy i miałem też z tym telefonem nowy numer, pisałem Ci w e-mailu - treściwie wytłumaczyłem jej. 
Przez takie nieporozumienie straciłem przyjaciółkę. 
- Bardzo Ciekawa bajeczka Reus. Cześć - odeszła. 

---------------------------
Zostawiam was w niepewności :) do następnego :)

środa, 23 grudnia 2015

Prolog

- Na zawszę będziemy przyjaciółmi - złożyłam obietnicę rudawemu 17 - letniemu chłopakowi. Trudno mi się pożegnać z Marco, znamy się od małego zawsze się wspieraliśmy, chcieliśmy bić osoby, które powiedziały na kogoś z nas złe słowo, a przede wszystkim nie zniszczyliśmy tej przyjaźni miłością.
- Będę tęsknił - wydusił przez łzy. Ostatni raz mocno się w niego wtuliłam. Sama się popłakałam bez niego moje życie nie będzie takie samo. Nic nie będzie takie jak wcześniej. Ta myśl bolała najbardziej. W Anglii nie znajde takiego szalonego wiewióra, przy którym mogę być sobą.
- Ja też, uwierz ja też - Woody smyrał mnie po plecach, dobrze wiedział jak mnie to uspokaja.
- Chodż Tołdii ostatni raz pojedziemy na gapę - wstaliśmy z ławki i ruszyliśmy w stronę przystanku autobusowego.


~Kilka lat później~


Przez pierwszy rok ja razem z Marco dotrzymywaliśmy danej sobie obietnicy. Lecz później coś się popsuło. Ja znalazłam chłopaka, a Reus dziewczyne i nasze kontakty zmalały, mimo to jakiś kontakt jeszcze mieliśmy. Koniec końcu przestał odpisywać na listy, emaile, smsy... jakby zapadł się pod ziemie.
Teraz mam narzeczonego, który mocno mnie kocha, ale ja jestem mimo to nieszczęsliwa, ponieważ nie ma mojego przyjaciela przy mnie. Chociaż nie mamy ze sobą długi czas kontaktu dalej uważam, że "Woody" jest najważniejszą osobą w moim życiu dlatego, że on je zmienił. Pokazał jak cieszyć się małymi rzeczami, zawsze się o mnie troszczył i był. To było ważne. Był tak po prostu. Potrzebowałam jego obecności w moim życiu nawet teraz. Nie mam się komu wyżalić, bo nikomu oprócz niego nie ufam.
Razem z Tim'em wracamy do Dortmundu. Chcemy tutaj założyć rodzinę. W Anglii zakończyłam studia. Mam zawód, więc mogę się spełniać zawodowo. Jestem fizjoterapeutką. Rodzice mojego chłopaka załatwili mi prace w Borussii. Wiem, że w tym klubie gra Reus. To nie będzie dla mnie łatwe. Dlaczego tam? Dlaczego? Nie będę mogła normalnie pracować, funkcjonować, żyć i oddychać przez cały dzień pracy, przy obecności rudego.
- Ja nie dam rady - mieszałam łyżką w płatkach. Tim złapał mnie za rękę, uniósł brodę po czym złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
- Dasz skarbie wierzę w Ciebie wiesz o tym dobrze - wypowiedział zakładając kosmyk moich włosów za ucho.

-------------------------------
Zostawiam was z tym :) w sobotę standardowo rozdziały :) !! JESTEŚ TO KOMENTUJ, OPCJA KOMENTOWANIA WŁĄCZONA DLA ANONIMKÓW !!
Do zobaczenia :)

Bohaterowie

- Tina "Tołdi" Wagner - w wieku 17 lat wyjechała z rodzicami do Anglii. Przyjaźniła się od małego z Marco Reusem. Teraz nie mają ze Sobą kontaktu, słyszy o nim tylko z telewizji.
Jest bardzo wrażliwa, brak kontaktu z "Woody'm" bardzo ją podłamał psychicznie. Aktualnie ma narzeczonego ale mimo to jest nieszczęśliwa.


- Marco "Woodyinho" Reus - w wieku 17 lat jego najlepsza przyjaciółka Tina, wyprowadziła się rodzicami do Anglii. Kochał ją jak siostrę. Aktualnie nie mają ze Sobą kontaktu. Piłkarz Borussii Dortmund i Reprezentacji Niemiec. Jest bardzo uczuciowy i skory do pomocy.


- Marcel Fornell i Robin Kaul - obaj są przyjaciółmi Marco. Graja w klubie TuS Hannibal 2001 e.v. Zawsze starają się wspierać Reusa, nakrzyczeń i wysłuchać.
Ogólnie są bardzo pomocni, zabawni.


- Tim Schoch - narzeczony Tiny. Z zawodu prawnik. Mocno kocha swoją damę życia. Nie wyobraża sobie bez niej Siebie. Młody, pełen życia, pomocny mężczyzna


I inni...